WYWIAD: PARABOLA to przejście, moment reinkarnowania się. Chwila śmierci i narodzin razem…

WYWIAD: PARABOLA to przejście, moment reinkarnowania się. Chwila śmierci i narodzin razem...

PARABOLA to lokalny zespół, który istnieje nie całe dwa lata. To ludzie z pasją, którzy tworzą nietuzinkową muzykę. W skład zespołu wchodzą: Ziemowit Sosiński (gitara,wokal), Bartek Niewiadomski (bas), Ola Sosińska (klawisze), Bogumił Dzierżek (gitara) oraz Dominik Wagner (perkusja).

Ostróda News: Od jak dawna tworzycie PARABOLĘ?

Ziemowit Sosiński: Parabola powstała na jesieni 2014 rok, tak więc nie istniejemy zbyt długo.

 O.N.:  W jakich okolicznościach powstał zespół?

 Z.S.: Inicjatorem powstania zespołu byłem ja. To był bardzo konkretny plan i  bardzo chciałem, aby ta kapela powstała. Zależało mi żeby pozyskać do  wspołpracy Bartka, bo wiedziałem, że jest nietuzinkowym basistą.  Spodziewałem się też, że w wielu aspektach będziemy myśleli w podobny  sposób. To sie potwierdziło. Oczywiście, każdy z nas ma też muzyczne  “odchyły” w różne strony, ale to tylko uatrakcyjnia współpracę. Prawda  Johny ?

Bartek Niewiadomski.: Oczywiście, że tak. Obaj słuchamy podobnej, aczkolwiek różnej muzyki. Mamy zbliżone fascynacje muzyczne. Inspiruje nas jednak coś innego. W łączeniu tych wszystkich muzycznych wpływów, jakimi jesteśmy dość mocno przesiąknięci, wychodzi właśnie to, co możecie usłyszeć w naszej muzyce.

 ­O.N.: Jak do zespołu trafiły kolejne osoby?

Z.S. Od początku w zespole jestem ja, Bartek i moja córka Ola (instrumenty klawiszowe). Było troche zmian perkusistów. Niedawno do zespołu dołączyło dwóch bardzo młodych muzyków – Bogumił Dzierżek – gitarzysta i Dominik Wagner – perkusista, tak więc obecnie jesteśmy kwintetem. Wstepnie nie było naszym zamiarem poszerzanie składu ale okazało się, że jest to konieczne. Nasze kompozycje są kilkunastominutowe, mamy dość zróżnicowane i bogate aranżacje i żeby osiągnąć zamierzony efekt podczas koncertów, konieczne było powiększenie składu.

O.N.: Jak często spotykacie się na próbach?

Z.S. Staramy się grać minimum raz w tygodniu natomiast teraz gdy przygotowujemy się do koncertu próby odbywają się częściej.

 O.N.: Czym jest PARABOLA?

B.N.: To nie jest tak oczywiste, jakby się mogło wydawać.  Parabola jest fragmentem cyklu, którego powtarzalność za każdym razem ma miejsce w innych okolicznościach. Nie rodzimy się i nie umieramy. Bywamy na tym świecie. Jesteśmy tutaj po raz nieskończony i nieskończenie wiele razy tutaj jeszcze będziemy. PARABOLA to „Tu i Teraz“, to rzeczywistość między szczytowym momentem poprzedniego i obecnego twojego istnienia. PARABOLA to przejście, moment reinkarnowania się. Chwila śmierci i narodzin razem…. Tak ja to rozumiem. Pomijając, że jest to wykres jakiejś tam funkcji.

Z.S.: Dokładnie tak, a elementem tego cyklu, o którym mówi Bartek jest – perspektywa. Moim zdaniem, nie ma PRAWD ani AUTORYTETÓW, ponieważ wszystko zależy od perspektywy przez jaką patrzysz na świat. A ona może się zmieniać nieskończoną ilość razy. Załóżmy, że jesteś przeciw karzę śmierci w sposób zdecydowany… do momentu kiedy jakiś zwyrodnialec brutalnie gwałci i zabija twoje 5 letnie dziecko. Wówczas przeważnie już jesteś za karą śmierci i najchętniej zrobiła byś to własnoręcznie. Co sie stało ? Po prostu zmieniła się perspektywa. To pokazuje, żeby ostrożnie podchodzić do wszelkiej maści prawd objawionych i autorytetów. O tym jest nasza płyta Perspective. Przepraszam za ten mocny przykład.

O.N: Jakbyście mogli określić muzykę, która tworzycie?

Z.S.: Powiedzmy, że jest to bardzo szeroko rozumiany rock czy nawet metal progresywny.

B.N.: Zgadza się. Jednak myślę, że każdy słuchacz sam po przesłuchaniu tego materiału określi tą muzykę bardzo… Hmmm… Indywidualnie.

O.N.: Czy Wasza wizja ostatecznej wersji piosenek różni się od siebie ?

 Z.S.: W muzyce progressywnej, którą uprawiamy bardzo ważna jest spójność kompozycji, wizja ostatecznego jej kształtu, umiejętność zawarcia w niej emocji. Każdy z naszych utworów to taka muzyczna podróż ze stacji A do Z z uwzględnieniem wszystkich stacji, które czekają po drodze. Dlatego staramy się komponować w taki sposób, żeby ten kto „przynosi“ utwór skomponował go od początku do końca tak jak to czuje bo tylko ta osoba ma w głowie wizję, którą chce przekazać w tym utworze. Nie jest dobrze gdy wszyscy pracują nad czyimś pomysłem w sensie kompozycyjnym bo wówczas głowna idea kompozytora się rozmywa. Oczywiście gdy już jest kompletny pomysł utworu to wszyscy wspólnie pracujemy nad brzmieniami i ostatecznym aranżem ale nie zmieniamy już samego pomysłu. Jestem wielkim zwolennikiem takiego sposobu pracy.

B.N.: I tutaj ponownie muszę się w 100 procentach zgodzić.

O.N.: Z muzyką macie styczność pewnie od dawien dawna prawda?

Z.S : Jeżeli chodzi o Bartka i o mnie to jesteśmy – jak to ktoś ładnie ujął –   weteranami. Pierwsze swoje zespoły zakładaliśmy na samym początku lat 90- tych, gdy pozostałych muzyków z naszego zespołu nie było jeszcze na świecie.  Albo się kocha muzykę, granie, koncertowanie, pracę w studio…i wówczas ciężko bez tego żyć…albo sie tego nie potrzebuje i wtedy na przykład można uprawiać wspinaczkę wysokogórską lub realizować się w inny sposób Parabola to naprawdę połączenie pokoleń – od samego początku gra z nami moja córka  Ola, a od niedawna dołączyli do nas dwaj młodzi muzycy – Dominik i  Bogumił. Cała trójka to tegoroczni maturzyści…

O.N.: Czy na co dzień słuchacie podobnych brzmień jakie tworzycie?

 Z.S.: Bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Tak to już jest, że muzycy  zespołów progresywno rockowych mają bardzo szerokie horyzonty. Mysle, że to słychać na płycie Perspective. Wychowałem się na ultra ciężkim death metalu, Dead Can Dance, czy SBB których słucham do dziś. Mam w swojej płytotece całe dyskografie wielu jazzowych muzyków w tym genialnego gitarzysty Pata Metheny, który wywarł na mnie wielki  wpływ.W smartfonie mam wiele doskonałych kapel progresywnych jak    Dream Theater, Riverside czy klasykę jak Uriah Heep czy Jethro Tull…mogłbym tak długo.

B.N.: Moje klimaty to zdcydowanie przełom lat 60/70. Głównie Led Zeppelin, The Doors. Z późniejszych lat, bardziej współczesnych to przede wszystkim TOOL. A jeżeli mówimy o polskich inspiracjach to mysle, że jednym z najważniejszych naszych zespołów jest Variete. Także jesteśmy z Ziemkiem muzycznie blisko I jednocześnie daleko od siebie.

O.N.: Czy Wasza codzienna praca również się wiąże z muzyką?

Z.S.: Jestem przedsiębiorcą. Prowadzę ze wspólnikami firmę w branży produkcji reklamowej.

B.N.: Na co dzień pracuje w pewnej ostródzkiej firmie produkującej łodzie. Oprócz tego radio, radio, radio I jeszcze raz radio….

 O.N.: Bartek wspomniałeś, że prowadzisz audycje radiowe?

B.N.: Tak, jestem gospodarzem dwóch autorskich audycji w internetowym radio ROCKTIME. Jedna z tych audycji to “KAKTUSY, KAMIENIE, GRZECHOTNIKI”, która jest poświęcona ogólnie muzyce rockowej. Skupiam się tam przede wszystkim na stoner rocku I psychodelii. Druga to “CZTERY STROONY ŚWIATA”, czyli cztery powiązane ze soba w jakiś szczególny sposób “twory” muzyczne i oddzielający je od siebie “separator”.

O.N.: Powiedzcie nam o Waszej nowej płycie.

Z.S. Płyta trwa 50 minut i jest na niej 9 utworów z czego 4 to bardzo krótkie muzyczne „perspektywy“ będące niejako wprowadzeniem do kolejnych, podstawowych kompozycji. Nad materiałem pracowaliśmy około rok natomiast samo nagranie zajeło nam w sumie kilka tygodni. Teksty są mojego autorstwa.

O.N.: Jaki jest gust muzyczny Polaków? Czy króluje disco  polo?

 Z.S.: Nie króluje. To było by duże uproszczenie. Polacy mają świetny gust muzyczny i jest u nas miejsce na naprawdę niszowe granie, co zresztą słychać, gdy się włączy odpowiednie radio, choćby internetowe… Bartek prowadzi bardzo dobre audycje w jednej z rozgłośni radiowych, więc pewnie zaraz więcej o tym powie. A co do tego disco polo to ta popowa papka, którą słychać w ZETce czy RMF nie jest nawet o włos lepsza czy bardziej ambitna muzycznie od disco polo. Ja w ogóle nic nie mam do disco polo. Są odbiorcy tej muzyki, jest to pewna konwencja i niech sobie będzie. Wiadomo, że jest  ona po totalnie przeciwnej stronie moich fascynacji.  Ale ma prawo istnieć.

B.N.: Polacy mają świetny gust muzyczny, czego dowodem jest chociażby twórczość Niemena, SBB czy ogólnie całej sceny rockowej. Problem jest jednak zupełnie gdzie indziej. Mianowicie chodzi o propagowanie muzyki. To, co Ziemek mówi o mainstream’owych rozgłośniach jest jak najbardziej prawdą. Wbrew ogólnej dostępności do wszelkich dźwieków, media proponują słuchaczom, widzom, czy jakimkolwiek innym odbiorcom takie “bezpłciowe” i absolutnie bez żadnego charakteru zarówno, zespoły, jak i pojedyncze kawałki, że aż wstyd. Liczy się tylko kasa, dupa, kasa… Jeśli numer jest do chrzanu, dajemy fajną, prawie nagą dziewczynę, puszczamy go do bólu i jest hicior. Tak to działa. Polska muzyka, rockowa, progresywna w wielu przypadkach wyprzedzała i nada wyprzedza światowe trendy, jeżeli tak można powiedzieć – trendy. I jeszcze jedno. Gdybyśmy przez prawie 50 lat żyli w innym, niż ten popieprzony ustrój jakim był PRL, Polska byłaby światową potęga muzyczną. Tego jestem pewien. To, co się teraz dzieje z mediami np. z “trójką” to już jest przegięcie… Strach pomyśleć do czego to może doprowadzić…. A Disco Polo? Przecież nie wszyscy muszą lubić ciężkie granie, czy nieco bardziej skomplikowane. Każda potwora znajdzie swego amatora.

O.N.: Kiedy i gdzie będziemy mogli Was usłyszeć ?

B.N.: 08.04 w Amfiteatrze będziemy mieli przyjemność zagrać wspólny koncert z naszymi zaprzyjaźnionymi kapelami.

Z.S.: Zapraszamy wszystkich którzy znaleźli coś dla siebie w naszej muzyce. Tego wieczoru wszyscy spojrzymy na świat z naszej perspektywy.

O.N.: Dziękujemy za rozmowę.

Z.S.: Dziękujemy.

Rozmawiała: Beata Horodyłowska

Foto: PARABOLA/T. Wojewoda

 

Dodaj komentarz

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.