OPOWIEŚCI O ZMORACH Z OSTRÓDY I STAREJ RUSI

Wśród podań ludowych bardzo popularne były te o istnieniu mar czyli istot ze świata demonów wrogo nastawionych do człowieka. Taki zły duch dręczył ludzi, zwierzęta, drzewa a nawet ogień.  

W Ostródzie i Nidzicy nazywano je zmorami. W starosłowiańskich wierzeniach były to dusze zmarłych kobiet, które wysysały z ludzi krew lub dusiły ich. Uważano także, że marą mógł zostać człowiek, którego rodzice chrzestni przy chrzcie mieli złe myśli.

Ludzie, których udziałem stał się taki los, nie byli tego świadomi i nocami dręczyli innych. Zmory plątały też koniom grzywy, a rano bydło i konie, które nawiedziły były zmęczone i pokryte potem. Obroną przed marą były przedmioty wykonane z żelaza: siekiery, noże, nożyczki itp.  Należało taką rzecz położyć przed progiem domu, obory albo stajni.

Po dawnej Ostródzie krążyła taka oto historia, która przydarzyła się pewnemu staremu gospodarzowi przed wojną. Nocą, kiedy próbował zasnąć, przyszła do niego zmora. Ponieważ leżał na boku chciała go obrócić. Kiedy jej się to nie udało, odeszła. Jednak za chwilę całkiem już rozbudzony mężczyzna usłyszał tupanie i stękanie w stajni. Rano okazało

Czy w tym domu starego gospodarza nawiedzała mara

się, że jego kobyła miała potarganą grzywę, była pokryta potem i zmęczona. Chłop postanowił kolejnej nocy czuwać i spędzić ją razem ze swym koniem. Gdy wieczorem zwierzę stało się niespokojne, gospodarz wziął bat i uderzał nim na wszystkie strony. Nie zobaczył żadnego złego ducha, za to rankiem spotkał bardzo zmęczonego i obolałego parobka sąsiadów. Wtedy wszystko się wydało. Okazało się, że to ów młody człowiek był zmorą. Kiedy gospodarz mu to uświadomił, ten zaczął płakać.

Podobna historia miała miejsce także w Małej Rusi. Mieszkał tam dawno temu człowiek, który bronił się przed przyjściem mary głośno wołając: „Przyjdź jutro i przynieś ze sobą łyżkę”. Następnego dnia rano przyszła do niego kobieta z wioski.  Musiała się bardzo tłumaczyć z tego, że była marą, choć ona do końca nie zdawała sobie z tego sprawy.  Zaś w Ostródzie wołano tak: „Przyjdź jutro na śniadanie! Przynieś ze sobą nóż i widelec!”. Jeśli następnego dnia przychodziła niewiasta trzeba było z nią rozmawiać tylko o marze, a ta wtedy nigdy już nie wracała.

W ten oto sposób radzono sobie ze złem.

Marzena Matuszka

Dodaj komentarz

*