STRAŻACY URATOWALI WYCHŁODZONEGO JELONKA

Sfora psów zaatakowała jelonka i zagoniła na lód na Jeziorze Hartowieckim. Musieli interweniować strażacy, którzy uratowali zwierzę, ale problem zdziczałych psów pozostał. Mało tego, pojawiły się też watahy wilków.

Strażacy wykorzystali sanie lodowe, aby dostać się do jelenia, który przebywał ok. 50 metrów od linii brzegowej jeziora. Zwierzę nie było w stanie wydostać się z lodowej pułapki. Przetransportowali zwierzę na ląd i okryli kocem. Młody jeleń został przewieziony do lecznicy w leśnictwie Napromek (gmina Lubawa), gdzie zajął się nim weterynarz. Na miejscu obecny był też pracownik Urzędu Gminy w Rybnie i strażak ochotnik, który koordynował transport.

Wałęsające się w okolicznych lasach psy to częsty widok. Są to psy, które uciekły lub zostały celowo porzucone. Tworzą często grupę składającą się z kilku osobników. Są niebezpieczne. Mogą wystraszyć lub dotkliwie pogryźć — mówi lekarz weterynarii Władysław Kubiński. — Kiedy są głodne, atakują inne zwierzęta czy ludzi.

Samorządy mają obowiązek zajęcia się wałęsającymi się psami w obrębie swojej jednostki terytorialnej, ale nie w lesie. Problemu wałęsających się psów nie rozwiąże się bez obowiązkowej identyfikacji czyli czipowania.

Zdziczałe psy nie są jednak jedynym zagrożeniem. W lasach powiatu działdowskiego pojawiły się też wilki. Są to trzy lub cztery watahy, które w poszukiwaniu pożywiania mogą nawet podchodzić pod ludzkie siedziby. — Należy tak przechowywać resztki jedzenia, żeby wilki nie miały do niech dostępu — dodaje doktor Kubiński. — Kiedy przyzwyczają się do łatwego pokarmu, będą wracać na upatrzone żerowisko. Kiedy zostaną “nakryte”, mogą być bardzo niebezpieczne. Nie uciekną, będą atakować. Podchodzą do domostw na obrzeżach wsi lub domów w lesie. Polują zarówno w dzień jaki i w nocy.

WM

Dodaj komentarz

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.