Jakie następstwo może przynieść otwarcie granicy z prawdopodobnie najbardziej skorumpowanym państwem na świecie? Odpowiedź jest prosta – rozkwit nielegalnego handlu.
Po otwarciu granicy z Ukrainą i zniesieniu cła importowego, akcyzy i podatku VAT, tamtejsi ”handlarze” zakasali rękawy i wzięli się do roboty. W tym momencie trwa zasypywanie tamtejszego rynku autami z zachodu Europy, jak się okazuje niekoniecznie zakupionymi. Nie brakuje takich, którzy stwierdzili, że samochód można sobie zwyczajnie wziąć, zawieźć na Ukrainę i cieszyć się czystym zarobkiem.
Terytoria Polski stały się strefą przerzutową kradzionych aut pomiędzy wschodem a zachodem. Intensywnie działające grupy przestępcze przysparzają pracy pogranicznikom i policji.
W miniony weekend Polska Straż Graniczna na S7 w okolicach Elbląga odzyskała luksusowy samochód, zatrzymano cztery osoby podróżujące nim. Pojazd został zgłoszony jako utracony z powodu przywłaszczenia – nie oddano auta do wypożyczalni w wyznaczonym terminie. Zatrzymanych mężczyzn przekazano policji.
Na innych drogach w kraju, tego samego weekendu miało miejsce więcej podobnych interwencji. Zatrzymano osobę pełniąca funkcję kuriera, która polegała na dostarczeniu samochodu skradzionego w Niemczech we wskazane miejsce za opłatą 2000zł. Uwadze pograniczników nie umknął też pewien dostawczak, który miał załadowane w przestrzeni ładunkowej motocykl i quada – szybko okazało się, że te pojazdy również zostały ukradzione w Niemczech.



Nie popieram tego, ale robią to samo co dwadzieścia lat temu i więcej robili Polacy. Dokładnie to samo