CHORY NA NOWOTWÓR JEŹDZIŁ NA AKCJE, DOSTAŁ ”BOMBĘ” Z ZUS-u

Nie byliśmy jeszcze świadkami takiej historii, opowiada ona o walce o zdrowie, surowości systemu i udowadnia prawdziwość maksymy, że ”dobro wraca”.

Paweł Rybski jest ochotnikiem z 25-letnim stażem, pełni funkcję kierowcy w Ochotniczej Straży Pożarnej w Małdytach. Jest to człowiek, który z pewnością przywykł do mocno przerywanego rytmu życia rodzinnego, głównie przez częste wypadki i pożary, do których jeździ – OSP Małdyty słynie z tego, że do akcji wyjeżdża niezwykle często. Właśnie na tym godzeniu życia prywatnego ze służbą, mijały Pawłowi kolejne lata. Niestety, ponad rok temu dotarła do niego informacja, do której przywyknąć się zwyczajnie nie da – na węzłach chłonnych pojawił się nowotwór. W takich sytuacjach zmienia się percepcja świata u człowieka – staje się apatyczny i nie ma siły walczyć z chorobą.

Inaczej było w przypadku strażaka Pawła, który nie chciał siedzieć na zwolnieniu lekarskim z założonymi rękami. Podjął więc decyzję o wspieraniu swoich druhów w akcjach, a zwłaszcza wtedy, kiedy żaden inny kierowca nie był dostępny. Jak sam przyznaje, to właśnie w wyjazdach odnajdował siłę.

Bardzo mnie to budowało i motywowało do walki z chorobą. To właśnie straż, zaraz po rodzinie była moim olbrzymim wsparciem.

Chorobę udało się zaleczyć, ale gdy wszystko zmierzało ku lepszemu, w lutym 2023 roku przyszła korespondencja z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a w niej wezwanie do zwrotu świadczenia rehabilitacyjnego i zasiłku chorobowego w wysokości 24 407 zł. Świat znowu się zawalił.

Paweł Rybski stracił swoje oszczędności na finansowanie leczenia, więc ta kwota okazała się bardzo trudna do zapłacenia. Nieco w akcie desperacji postanowił założyć zbiórkę w internecie. Wtedy zdarzyło się coś, czego Paweł się nie spodziewał – odzew ze strony społeczności Małdyt i braci strażackiej był jak z najskrytszych marzeń.

Suma ponad 24 tysięcy została pokryta w ciągu niecałej doby i w tym momencie znacznie przekracza ZUS-owskie roszczenie. Ludzie znający Pawła odebrali sytuację, w jakiej się znalazł, jako bardzo niesprawiedliwą i krzywdzącą, wiedzą ilu osobom pomógł, dlatego też postanowili nie zostawiać go samego. Czytając listę uczestników zbiórki, można łatwo zauważyć, jak wielu darczyńców to strażacy, bądź ludzie z pożarnictwem powiązani. Wniosek z tego taki, że strażacy nie zostawiają swoich.

Ta historia pokazuje, że dobro wraca. Paweł za swoją służbę nigdy nie chciał zadośćuczynienia, natomiast kiedy sam był w potrzebie – liczne wyjazdy na akcje pozostały w głowach społeczeństwa, które w taki oto piękny sposób ”podziękowało”.

1 comments

Dodaj komentarz

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.