SOSNA TABORSKA POTRZEBUJE POMOCY. STARE DRZEWA ODCHODZĄ, MŁODYCH BRAKUJE

W rezerwacie położonym w większości na terenie gminy Łukta, którym opiekuje się Nadleśnictwo Miłomłyn, zachodzi proces naturalny dla starego lasu. Problem w tym, że może on doprowadzić do zniknięcia czegoś naprawdę wyjątkowego. Chodzi o sosnę taborską — drzewo, dzięki któremu tutejsze lasy przez stulecia miały swoją markę, a drewno z Warmii i Mazur uchodziło za jedno z najcenniejszych w Europie.

Rezerwat obejmuje drzewostan z przewagą sosny zwyczajnej ekotypu taborskiego, którego najstarsze osobniki mają około 300 lat. To właśnie te drzewa, osiągające nawet 30–40 metrów wysokości i do metra średnicy, przez wieki były jednym z najbardziej rozpoznawalnych skarbów tutejszych lasów.

Sosna taborska była ceniona już w XVI wieku. Jej drewno wykorzystywano między innymi do budowy masztów żaglowców. Pnie spławiano Wisłą do Gdańska, a stamtąd trafiały dalej, do Europy Zachodniej. Z czasem renoma tych drzew tylko rosła. Według historycznych przekazów podziwiał je nawet Napoleon, który miał nakazać wysłanie ich nasion do Francji. Przekroje sosen taborskich pokazano również na wystawie światowej w Paryżu w 1900 roku, a w 1914 roku ich pnie miały być o połowę droższe od pni innych sosen.

Dziś ta historia zderza się jednak z teraźniejszością. Najstarsze sosny rosnące w rezerwacie osiągają kres swojego życia. Drzewa stopniowo obumierają, co w lesie samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym. Problem zaczyna się tam, gdzie powinno pojawić się nowe pokolenie. A tego nowego pokolenia sosny taborskiej w rezerwacie po prostu brakuje.

Powód tkwi w zmianach, jakie przez lata zaszły w samym lesie. Gleba stała się żyźniejsza, a takie warunki bardziej odpowiadają gatunkom liściastym, szczególnie bukom i dębom. Sosna, która potrzebuje światła i lepiej radzi sobie na uboższych siedliskach, zaczęła przegrywać walkę o miejsce do wzrostu.

W efekcie rezerwat, który ma blisko 95 hektarów i został utworzony właśnie po to, by chronić tę wyjątkową populację, stopniowo traci swoją najważniejszą cechę. Wiekowe drzewa odchodzą, a w ich miejsce coraz mocniej wchodzą gatunki liściaste.

Leśnicy nie chcą jednak dopuścić do tego, by sosna taborska zniknęła z tego miejsca całkowicie. Bez podjęcia działań ochronnych istnieje realne ryzyko, że za kilkadziesiąt lat ta wyjątkowa populacja po prostu zniknie z rezerwatu.

Dlatego, po uzyskaniu zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, przygotowano projekt czynnej ochrony. Nie będzie to ingerencja w cały rezerwat, ale punktowe działanie na niewielkim obszarze.

Plan zakłada, że nasiona zostaną zebrane z najstarszych sosen rosnących w rezerwacie. Następnie z tych nasion wyhodowane zostaną sadzonki, za które odpowiadać będzie Szkółka Leśna Nadleśnictwa Olsztynek. Jesienią 2027 roku młode sosny mają trafić do trzech wyznaczonych lokalizacji o łącznej powierzchni ponad hektara.

Mowa o nieco ponad hektarze z blisko 95 hektarów całego rezerwatu. Nie chodzi więc o przestawianie lasu na siłę ani zatrzymywanie naturalnych procesów. Chodzi o to, by ocalić geny wyjątkowej sosny taborskiej i zostawić ją kolejnym pokoleniom.

 

Dodaj komentarz

*

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.