Ciekawy mieliśmy krajobraz młodzieżowych zajawek 20 lat temu, niedługo po wejściu w XXI wiek. Nie jest odkrywczym stwierdzenie, że wówczas żyło się w zupełnie innej rzeczywistości.
Przede wszystkim społeczeństwo nie cierpiało na nadmiar informacji — nie każdy miał wtedy internet, nie mówiąc już o smartfonie. Z tego też powodu, kiedy pojawiały się zajawki wśród młodzieży, były one z reguły znacznie bardziej wartościowe niż obecnie. Teraz dla odmiany, wszelkich treści określanych jako śmieciowe — zarówno w internecie, jak i w całej popkulturze — jest po prostu za dużo. Trudno w takiej brei znaleźć coś, co jest w stanie spontanicznie zainteresować.
Dwie dekady temu trendy często kreowały filmy — kinowe hity. To m.in. premiera filmu Matrix spowodowała modę na ciemne okulary, specyficzny ubiór i zadawanie sobie filozoficznych pytań. Jednak większy wpływ na ostródzkie podwórka w tamtych latach miał francuski film Yamakasi, za którym stał m.in. czołowy twórca znad Sekwany, Luc Besson. Premiera kinowa miała miejsce w kwietniu 2002 roku — młodzi w Polsce szturmem ruszyli do kin, a później oglądali ten film na przekazywanych sobie pirackich płytach. Młodzież mogła łatwo się utożsamić z tym dziełem, ponieważ siódemka głównych bohaterów to również młodzi ludzie szukający dla siebie miejsca w świecie. Ważniejszym jednak było to, co robili — wszyscy oni uprawiali parkour.

Dyscyplina ta nie była wtedy szerzej znana w Polsce, ale wzbudziła ogromne zainteresowanie. W parkourze chodzi o umiejętne poruszanie się po miejskiej przestrzeni w sposób szybki i akrobatyczny — wspinanie się na budynki, skakanie przez barierki, płoty. Dla doświadczonych parkourowców w żadnym mieście nie było przeszkód nie do pokonania.
Ostródzcy chłopacy z podwórek bardzo wciągnęli się w tę dyscyplinę i traktowali ją poważnie. Na przestrzeni kilku lat w naszym mieście powstała niejedna parkourowa grupa. Niektóre działały głównie dla siebie, stale rozwijając swoje umiejętności. Nie zabrakło też ekip, które występowały w szkołach czy na imprezach publicznych.
Poniżej możecie zobaczyć na filmie ostródzkiego parkourowca Adama Węgrzyna i jego kolegów. Nagranie pochodzi z tzw. ”początków YouTube’a”.
Trzeba ostródzkim chłopakom przyznać, że traktowali parkour poważnie i sumiennie ćwiczyli. Widać to było po łatwości, z jaką wykonywali skoki, salta, po doskonałym zmyśle równowagi i mocnym chwycie dłoni. Nie sprawiało im też problemu chodzenie na rękach. Takie wyczyny zobaczycie na kolejnym nagraniu — jeszcze starszym, sprzed 18 lat — z udziałem grupy „Sampler FFT”.
Ostródzka zajawka na parkour trwała jeszcze przez kilka lat, a podkręcały ją kolejne produkcje filmowe z parkourem w tle, jak chociażby popularna swego czasu ”13 dzielnica”. Ćwiczących chłopaków można było zobaczyć wszędzie tam, gdzie teren miejski był wymagający — na ulicy Przechodniej, na cmentarzu Czerwonoarmistów, przy przychodni czy na zamkniętej już kładce nad torami. Z czasem jednak, jak przypuszczamy, do ostródzkich parkourowców dotarło dorosłe życie, a zabrakło następców, którym mogliby przekazać swoją wiedzę. W międzyczasie pojawiły się nowe trendy wśród młodzieży, a wymagająca dyscyplina, jaką jest parkour, młodszych kolegów nie zainteresowała. Po tym bardzo fajnym okresie zostały nam stare filmy na YouTubie. Mamy nadzieję, że teraz ci już dorośli mężczyźni, niejednokrotnie z założonymi rodzinami, znajdują jeszcze czasem chwilę na ”rundkę po mieście”.
A tak na koniec — wracając do publicznych występów — nie zabrakło jednego na finale WOŚP w 2011 roku.


Bardzo fajny artykuł! Skakałem ok. 2010 roku w Ostródzie i trzeba przyznać, że jak na niezbyt duże miasto, potencjał do parkour był duży. Mam nadzieję, że parkour jak wiele zajawek po jakimś czasie będzie miał kolejną falę zainteresowania. Parkour jest w każdym z nas, więc dzieciakom się podoba, oby rodzice bardziej pozwalali wychodzić z domu ;)