Zapewne kojarzycie pewną osobliwą księgarenkę w ostródzkim Bunkrze przy ul. Czarnieckiego. Dla wielu rodzin wizyta w niej była obowiązkowym i cyklicznym aktem, zwłaszcza przed rozpoczęciem roku szkolnego. Sympatyczna właścicielka, pani Ela Chełstowska, niedawno powiedziała sobie, że już wystarczy i teraz zaprasza na wyprzedaż, ponieważ zamykanie punktu jeszcze trochę potrwa. A jeśli boicie się tęsknoty za panią Elą, to nie ma się czym martwić… jeszcze niejedną książkę Wam sprzeda.
Księgarnia spod szyldu Książnicy Polskiej działa w Bunkrze już od trzydziestu lat. Zatrudniona w niej pani Ela postanowiła w pewnym momencie podziałać na swoim i poprowadzić księgarnię na zasadzie franczyzy. Na początku było świetnie.
Przejęłam ten punkt w 2015 roku. Muszę przyznać, że na początku było świetnie. Klienci przychodzili licznie, z wieloma się zapoznałam, co skutkowało długimi rozmowami w księgarni. Ruch był bardzo zadowalający. Codziennie ktoś po coś przychodził – a to akcesoria do szkoły dla dzieci, podręczniki, coś do pisania czy zwyczajnie po książkę. Miło wspominam ten okres.
– opowiada pani Ela.

Po kilku latach owocnego prowadzenia biznesu przyszedł moment, w którym nagle ruch się zmniejszył. Zapewne domyślacie się, o jakim momencie jest mowa. Oczywiście chodzi o obostrzenia rządowe ograniczające kontakty międzyludzkie. Przyszły one w 2020 roku i trwały przez kolejne lata.
Jakby ktoś ręką odjął dużą grupę klienteli po zakończeniu obostrzeń. Uważam, że odmieniły one nawyki konsumenckie w społeczeństwie – zaczął rządzić internet. Ale to jeszcze nie było decydujące, podobnie jak otwarcie pawilonów handlowych przy ul. Grunwaldzkiej. Dalej ludzie przychodzili i do tej pory przychodzą.
– wspomina.
Pani Ela przyznaje jednak, że prowadzenie niewielkiego biznesu jest po prostu drogie w naszym kraju. Jej historia pokazuje, że małym przedsiębiorcom coraz trudniej utrzymać się na rynku.
Zamykam z powodu kosztów prowadzenia działalności. Kiedy się wszystko podliczy, wychodzi na to, że gra jest niewarta świeczki. Ja, jako osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą, nie potrzebuję zarabiać kokosów. Uwielbiam prowadzić księgarnię, ale przychód, jaki generuje po odliczeniu wszystkich kosztów, sprawia, że moja praca jest nieopłacalna. Nie traktuję tego jednak jako porażki, cieszę się z tych lat. Myślę, że czas małych przedsiębiorstw powoli mija.
– dodaje.

Za każdym razem, kiedy zamyka się jakaś firma w Ostródzie, pojawia się w społeczeństwie pewne uczucie żalu. Ten żal zdaje się bardziej dotyczyć nie samej firmy, ale wynika z tęsknoty za właścicielem, którego zabraknie już za ladą, przy której stał nierzadko przez dziesięciolecia. Tęsknoty za panią Elą z pewnością też nie zabraknie, jednak nie martwcie się. Nadal będzie można spotkać ją w Ostródzie i kupić od niej niejeden artykuł papierniczy, tyle że w innym miejscu.
Przechodzę na etat. Szef z Książnicy Polskiej zatrudni mnie w Lexice nad jeziorem przy ul. Mickiewicza. Będę tam pracować i w gruncie rzeczy robić to samo co tutaj. Zapraszam serdecznie, zobaczymy się jeszcze niejeden raz.
– mówi pani Ela.

Obecnie w księgarni trwa wyprzedaż towaru, którego jeszcze sporo zostało. Wpadnijcie, wiele artykułów jest przecenionych nawet o połowę. Będzie to też dobra okazja do pożegnania się z panią Elą i powspominania tych wszystkich lat kupowania głównie wyprawek szkolnych dla dzieci. Sprzedaż będzie prowadzona do 19 lipca.
Zapraszam wszystkich na to ostatnie tango w mojej księgarni. Zeszyty, przybory, podręczniki – mam tego jeszcze sporo. Po 19 lipca będę musiała zabrać się za przygotowywanie lokalu do zdania, mamy więc jeszcze trochę czasu.
– żartuje na zakończenie.
A więc kolejne miejsce z długim stażem w handlowej historii Ostródy kończy swoją działalność. Zawsze kiedy to się dzieje, pojawia się pewien smutek, że osoba stojąca za danym miejscem nie jest w stanie dalej robić tego, co było jej marzeniem. Smutek ten jeszcze się powiększa, kiedy uświadomimy sobie, że za jakiś czas – może za dziesięć lat – nikt nie będzie miał już powodu do wychodzenia na obchód po sklepach, a miasto stanie się jeszcze bardziej puste. Taki mamy teraz znak czasów.
OR

