PIĘĆDZIESIĘCIOLECIE ZAKŁADU FRYZJERSKIEGO W BUNKRZE

Okrągłe jubileusze to zawsze dobry moment na wspomnienia i oddanie symbolicznego hołdu jubilatowi, a jest co świętować – Salon Fryzjerski w Bunkrze obchodzi swoje pięćdziesięciolecie. Zakład ten zapisał się w historii miasta, obsługując kilka pokoleń ostródzkich rodzin.

Salon, obecnie prowadzony przez panią Grażynę Szewczak, jest ostatnim z pionierskich biznesów fryzjerskich, które powstały w powojennej, polskiej już Ostródzie. Właścicielka postanowiła uczcić jubileusz w piątek 17 maja – to data, która mniej więcej określa wybicie pięćdziesięciolecia działalności zakładu.

Już wchodząc w szeroki hol Bunkra, można było usłyszeć ”zapraszającą” muzykę. W środku na wszystkich gości czekała pani Grażyna, częstując ciastem, kawą i przekąskami. Była to doskonała okazja do wspominania dawnych czasów, jak i zwykłej pogadanki. Zakład odwiedzili klienci i osoby publiczne, składając przy tym życzenia. Poniżej przeczytacie publikowany już wcześniej zarys historyczny salonu.

Początki

Po konferencji poczdamskiej w 1945 roku, Ostróda weszła w granice Polski Ludowej. Jednakże potrzeba było lat na odgruzowanie miasta, ustanowienie jego struktury i przepędzenia anarchii z ciemnych ulic. Po tych trudnych czasach, powoli zaczęły się wypełniać puste biznesowe przestrzenie.

Po wybudowaniu Bunkra, nowoczesnego centrum handlowego, Olsztyńska Wytwórczo Usługowa Spółdzielnia Pracy otworzyła tam salon fryzjerski w 1974 roku. Wtedy zatrudniony został Andrzej Pastalski – postać, której ostródzianom nie trzeba przedstawiać. Pracował on początkowo z Tadeuszem Zalewskim, co stanowiło początek historii słynnego „Fryzjera w Bunkrze”.

Czasy PRL

Andrzej Pastalski, mimo że nie był właścicielem zakładu, doskonale nim kierował, mając do dyspozycji lokal w ówczesnym centrum Ostródy. W odpowiedzi na potrzeby społeczne, rozszerzył ilość stanowisk fryzjerskich, a w salonie pracowali kolejni adepci rzemiosła.

Lata mijały, a przeszkoleni przez pana Andrzeja fryzjerzy szli w świat lub pozostawali pracować w Bunkrze, jak obecna właścicielka zakładu – Grażyna Szewczak, która w tym miejscu przepracowała już ponad 37 lat.

W minionej epoce, wielu Ostródzian, przekraczało próg salonu jako młodzi ludzie, później przychodzili z dziećmi, by koniec końców, po zmianie ustrojowej przychodzić z wnukami.

Po przemianach

W styczniu 1992 roku, w czasie postępujących przemian i zmierzchu wolnego rynku, Andrzej Pastalski stał się właścicielem zakładu i kontynuował jego działalność. W latach dziewięćdziesiątych salon w Bunkrze nadal był najpopularniejszym w mieście, jednak z upływem czasu zaczęło przybywać innych zakładów fryzjerskich, a samo znaczenie Bunkra zaczęło maleć. Pomimo to, wielu ostródzian nigdy nie zrezygnowało z usług swojego ulubionego fryzjera.

Obecnie

W roku 2020 pan Pastalski przeszedł na emeryturę i przekazał zakład Grażynie Szewczak. Niestety, niedługo po zakończeniu prowadzenia zakładu, Andrzej Pastalski zmarł w kwietniu 2021 roku, spędził 45 lat w zawodzie fryzjerskim. Możemy śmiało powiedzieć, że to dzięki niemu salon istnieje i właśnie dobił pięćdziesięciolecia.

PS
Z tej okazji napiszę też własne wspomnienie związane z panią Grażyną i zakładem:
Pamiętam, jak mama przyprowadzała mnie i mojego brata, wówczas w zakładzie nie było jeszcze regulowanych foteli, więc siadaliśmy na desce podwyższającej. Panią Grażynę zapamiętałem z wczesnego dzieciństwa i stwierdzam, że niewiele się zmieniła. Czas, zdawać by się mogło, o niej zapomniał. Natomiast Andrzej Pastalski zawsze strzygł przy oknie, zazwyczaj mężczyzn z charakterystyczną dla siebie powagą. Przy drzwiach siedzieli czekający na swoją kolej, jeszcze bez telefonów w rękach, przeglądali czasopisma bądź rozmawiali. Za oknem było widać fryzjerów mających przerwę, palili papierosy przed wejściem.

O.R.

3 komentarze

Pamiętam Grażynkę i Andrzeja❤️ Byliście, jesteście i będziecie wspaniali. Pozdrawiam Was serdecznie 🍾🥂 Sto lat 😘

Właśnie tak super czasy , właśnie widzę że jest dodane zdjęcie z Pana Andrzeja imienin i ja rownież tam jestem , bardzo miło, pracowałam tam 7 lat teraz jestem w USA, powiem ze popłynęła mi łezka , było fajnie wesoło i pan Andrzej zawsze strzelił jakiś żart , Mariolka , nazywal mnie Maniocha , pozdrawiam wszystkich 🙌😘

Dodaj komentarz

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.