RAFAŁ DĄBROWSKI: JESTEM CZŁOWIEKIEM DIALOGU

Już-nie-najmłodszy kandydat na Burmistrza Ostródy, Rafał Dąbrowski w długiej rozmowie z naszym portalem mówi o swoim pomyśle na Ostródę, relacjach z odchodzącymi władzami, głośnej propozycji zostania wiceburmistrzem oraz… atutach pozostałych kontrkandydatów.

Co ciekawe, pomimo faktu, że jest to materiał sfinansowany ze środków komitetu kandydata, to ten zgodził się na tradycyjny wywiad, bez żadnych uwag co do „ciężkości” pytań czy kół ratunkowych.

– To jak to z Panem jest… Jest Pan „człowiekiem Michalaka” czy nie?

– Wydaje mi się, że jasno odpowiada na to pytanie już nasze hasło wyborcze. #OstródaOdNowa – te słowa pokazują, że wspólnie z moją Drużyną chcę ułożyć nasze miasto zupełnie inaczej niż dotychczas.

– I mówi Pan o tym otwarcie od początku kampanii. Ale jeszcze kilka lat temu opowiadał się Pan przeciwko referendum w sprawie jego odwołania i stał Pan po stronie obecnego włodarza. Nie widzi Pan tutaj pewnej niekonsekwencji?

– Wielu z członków mojego Komitetu, podobnie jak ja i – co pokazały wybory – większość Ostródy, pokładaliśmy w burmistrzu Zbigniewie Michalaku duże nadzieje. Liczyliśmy na to, że odmieni nasz samorząd. I w sumie to zrobił… Tylko, jak się dziś okazuje, zupełnie nie tak, jak oczekiwali tego Ostródzianki i Ostródzianie.

– I nie poznał się Pan na tym, że Ostróda idzie w złą stronę w 2020 roku, gdy był Pan jednym ze zwolenników referendum?

– Uważam, że każdemu włodarzowi należeć powinna się szansa na to, by móc reprezentować wolę jego wyborców, którą ci określili podczas głosowania. Być może faktycznie dziś w Ostródzie byłoby inaczej, lepiej, gdyby w 2020 roku odwołano burmistrza Michalaka. Dziś jednak czasu już nie zmienimy. Ja jednak wtedy nie widziałem żadnej alternatywy dla naszego miasta. Nie chciałem wpisywać się w retorykę „nie, bo nie”. Choć może i po części zgadzałem się z diagnozą referendystów, to nikt nie zaproponował, w mojej opinii, niczego ponad to, co w tamtym okresie robił burmistrz Michalak. Zawsze starałem się być obiektywny. Gdy nie podobały mi się decyzje burmistrza, jak w przypadku zwolnień Ani Baron czy Juliana Pawłowskiego, gdy powstawała niefortunna „Aleja Przyjaciół Ostródy” i w wielu innych chwilach – dawałem temu wyraz. Obiektywizm, którego tak mało w naszym mieście, powinien działać zawsze w dwie strony. Nigdy nie byłem i nie będę zakładnikiem którejkolwiek ze stron politycznych. Ostróda jest zbyt ważna, by rozgrywać tu jakiekolwiek gierki.

– To jak, w ogólnym rozrachunku, oceni Pan kończącą się kadencję burmistrza Michalaka?

– Nie oceniam jej dobrze. Myślę, że zabrakło przede wszystkim dialogu z mieszkańcami i długofalowej wizji rozwoju. No i budowy jakichkolwiek relacji z innymi samorządowcami. Burmistrz musi porozumiewać się z radnymi miejskimi – zarówno on jak i oni są wybrańcami mieszkańców. Na początku kadencji jakoś to jeszcze było, później, gdy burmistrz zaczął pozbywać się fachowców i rozstawał się z ludźmi, którym faktycznie na Ostródzie zależało, jednocześnie mając sporo pecha do doboru najbliższego otoczenia, zaczęło robić się coraz gorzej. I mam wrażenie, że sam burmistrz Michalak wie w głębi duszy, że mógł pewne rzeczy zrobić lepiej. W końcu odpuścił i nie będzie ubiegał się o reelekcję w kwietniowych wyborach – a to zdarza się dość rzadko wśród urzędujących burmistrzów czy prezydentów. Dlatego dziś powinniśmy skupić się bardziej na tym, co może czekać Ostródę w najbliższych latach zamiast roztrząsać przeszłość. To już za nami. Zbudujmy na tych fundamentach, które mamy, coś dobrego.

– To co Pan proponuje dla Ostródy?

– Przede wszystkim musimy odbudować relacje. Między mieszkańcami i władzami, między samorządowcami. To jest podstawa podstaw. Bez dialogu i komunikacji ciężko jest realizować jakiekolwiek punkty jakiegokolwiek programu. Robimy to zresztą już teraz – budujemy dobre relacje z przedstawicielami innych samorządów oraz władzami państwowymi, co pokazujemy regularnie w naszych mediach społecznościowych.

– Wielu kandydatów stawia na swoje sztandary podobne postulaty.

– Tak, jednak my nie tylko o tym mówimy, ale – jak już wspomniałem, robimy to. To właśnie dzięki odbudowie dialogu i relacji sprawimy, że Ostróda znów będzie czysta, zielona, bezpieczna i zadbana. W dobrej atmosferze rozpoczniemy działania zmierzające do budowy kinoteatru. Będziemy chcieli pracować, wspólnie ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Jedność”, nad koncepcją Bunkra 2.0, który może stać się centrum integracji międzypokoleniowej, w którym miejsce dla siebie znajdą m.in. instytucje kultury, organizacje pozarządowe. Chcemy stworzyć bezpieczną, przyjazną przestrzeń dla młodzieży i seniorów. Zwłaszcza ta pierwsza grupa nie ma do końca się dziś gdzie „podziać”. Chcemy usprawnić komunikację miejską, sieć połączeń podmiejskich. W porozumieniu z gminą postaramy się o wspólną strefę inwestycyjną, do której będziemy ściągali inwestorów. Rozwiążemy palącą kwestię nowego cmentarza, który chcemy ulokować w godnym, dobrze skomunikowanym miejscem pod Ostródą. To tylko niektóre elementy naszego programu. Programu opartego, rozpoczynającego i kończącego się właśnie na dialogu i współpracy.

– Tę współpracę, o której często Pan wspomina, proponował Panu za pośrednictwem mediów jeden z kontrkandydatów, jednak Pan odmówił.

– Traktuję to raczej jako zaczepkę niż jako realną propozycję. Chcę skupić się na pracy na rzecz Ostródy, nie na kontrkandydatach. Każdy z nich ma swój program, swoich kandydatów do Rady Miejskiej, swoje pomysły na Ostródę. Na tym ostatnim powinniśmy się skupić a nie na wycieczkach personalnych. W swoich wypowiedziach staram się unikać jakiegokolwiek oceniania, zwłaszcza negatywnego, pozostałych startujących w wyborach na burmistrza. Przecież po wyborach będziemy musieli usiąść przy jednym stole i wypracować porozumienie, które przyniesie korzyści Ostródzie!

– A gdyby tak przewrotnie zapytać Pana o atuty pozostałych kandydatów? Nie chce Pan wypowiadać się o nich negatywnie, to może chociaż ich Pan za coś pochwali?

– Nie wszystkich znam osobiście, więc to zadanie może być trochę karkołomne…

– Ale śledzi Pan ich poczynania i pewnie zna ich życiorysy.

– No dobra, to alfabetycznie. Panowie Bera i Brodiuk to doświadczeni samorządowcy, choć mamy może nieco inne wizje Ostródy, to po wygranej na pewno chciałbym, żeby głos ich i ich środowisk był w mieście słyszalny i brany pod uwagę. Pan Czyczel ograł mnie w ostatnim meczu w tenisa w Amatorskiej Lidze Tenisa Stołowego pomimo tego, że miałem chyba ze trzy czy cztery piłki meczowe. Zaprezentował „duży spokój”, jak mawiamy przy pingpongowym stole. I chyba faktycznie mnie lubi, bo bardzo często się do mnie w swoich materiałach odnosi. Pan Kowalski reprezentuje środowisko Koalicji Obywatelskiej, też ma duże doświadczenie. Jestem pewien, że po wyborach znajdziemy pole do bliskiej współpracy dla dobra Ostródy. Pan Orzechowski wyciągnął do mnie pomocną dłoń i sprawił, że nie jestem już najmłodszy w stawce kandydatów (śmiech). Nie znamy się osobiście, ale wydaje się sympatycznym, otwartym człowiekiem. No i na co dzień wykonuje niezwykle ważny dla społeczeństwa zawód. Pani Siemieńska jest bardzo aktywna, mocno zaangażowana w to co robi i – tak mi się wydaje – szczerze wierzy w swoje postulaty, co paradoksalnie nie jest często spotykane w samorządzie czy polityce, gdzie wiele osób podchodzi do tego co mówi na zasadzie czystego pragmatyzmu. Pani Wiśniewska z kolei reprezentuje środowisko, w którym mam wielu dobrych znajomych. Jest społecznikiem, który stara się być blisko ludzi i ich problemów.

– Przy takim postawieniu sprawy powstaje pytanie – dlaczego głosować na Rafała Dąbrowskiego, skoro cała reszta stawki ma tyle atutów?

– Tak czułem, żeby nie dawać się w to wciągnąć (śmiech). Nasza oferta dla Ostródy jest najbardziej kompleksowa. Nasz program wyniknął z realnych rozmów z mieszkańcami miasta, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie na ulicach Ostródy oraz rozmaitych spotkaniach od kilku miesięcy. Reprezentujemy wyłącznie interesy Ostródzianek i Ostródzian. Nasz plan na miasto jest długoterminowy, jesteśmy mieszanką młodości z doświadczeniem, ludźmi, którzy chcą budować Ostródę na pokolenia a nie na kadencję. Chcemy przywrócić nie tylko dawny blask naszemu miastu, ale również sprawić, by głos mieszkańców był wysłuchany. Przywrócimy Ostródę jej mieszkańcom. Potrafimy rozmawiać bez hejtu i złośliwości. Mamy kontakty w świecie samorządu, polityki i biznesu – które wykorzystamy dla dobra Ostródy. Mamy konkretne pomysły na rozwój Perły Mazur. OdNowa Ostródy, którą proponujemy, będzie możliwa tylko wtedy, gdy zaczniemy od zbudowania tu dobrej atmosfery, oczyszczenia tej wszechobecnej aury konfliktu. Jestem człowiekiem z jednej strony spoza samorządu, bo faktycznie nigdy samorządowcem nie byłem, ale z drugiej strony uczyłem się go „od kuchni” od mojego Taty, Olgierda. To świeże spojrzenie przyniesie nam wiele dobrego. Wiem, że nie wszystko zrobimy od razu, zdaję sobie sprawę z ograniczeń naszego miasta i z tego, że gdy już znajdziemy się w Urzędzie Miejskim to napotkamy na wiele problemów, o których dziś być może nawet nie myślimy. Nie obiecuję gruszek na wierzbie. Wiem jednak, że wspólnie z ludźmi z mojego środowiska tworzymy Drużynę przez duże „D”, która pomimo wielu różnic wie, jak poprowadzić Ostródę do sukcesu. Będziemy to robić krok po kroku, we współpracy z mieszkańcami, radnymi, pozostałymi samorządami, lokalnymi przedsiębiorcami, organizacjami pozarządowymi czy radami osiedli. Jestem człowiekiem dialogu, a to właśnie tego najbardziej potrzeba dziś naszemu miastu.

– Dziękuję za rozmowę!

Materiał sfinansowany ze środków KWW Rafała Dąbrowskiego OstródaOdNowa

Dodaj komentarz

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.