Wiedźma Team to wędkarski duet składający się z Maćka Drozdowskiego mieszkającego w Łukcie oraz Kuby Rataja z Ostródy. W przedostatni weekend czerwca świetnie zaprezentowali się podczas Pucharu Mikado rozgrywanego na słynnym wśród wędkarzy Zalewie Rybnickim, gdzie pływają największe rybne „potwory” w kraju i jedne z największych w Europie. Nie udało się powtórzyć sukcesu z poprzedniej edycji, kiedy Wiedźma Team zajął drugie miejsce, ale i tak jest bardzo dobrze – byli czwarci. Do zajęcia wyższych lokat, a nawet wygrania rywalizacji, zabrakło naprawdę niewiele. W zawodach wystartowało 60 ekip z całego kraju, jak i goście z zagranicy.

Po długiej podróży z łodzią na haku z Mazur na Śląsk nasza drużyna obejrzała zalew i zgodnie ze swoim doświadczeniem opracowała wstępny plan pływania. Tego piątkowego wieczoru zawodnicy musieli szybko położyć się spać, ponieważ sobotnia rywalizacja wraz ze wszystkimi przygotowaniami, takimi jak choćby wodowanie łodzi, rozpoczynała się już o godzinie 3:00 nad ranem. Kiedy nasi wędkarze rzucili okiem na sprzęt, jakim dysponowali ich przeciwnicy, przyszły im na myśl dzieła science fiction. Jednocześnie uświadomili sobie, jak daleko zaszło współczesne wędkarstwo sportowe.
Niektóre załogi posiadały łodzie, które wyglądały jak statki kosmiczne. Myślę, że niektóre z tych statków są warte tyle, co dom na wsi.
– opowiada Kuba.
Łodzie obwieszone monitorami, sondami. Takie myśliwce naprowadzające na rybę. Nasza łódź nie była tak napakowana technologią, ale w sumie nie zależy nam na tym. Duża ilość elektroniki nie jest kluczowa. Kluczowy jest instynkt i umiejętności.
– wtóruje mu Maciek.

Pamiętając poprzednią rywalizację w Pucharze Mikado, tym razem Jakub i Maciej chcieli zaatakować dużego suma, wiedząc, jak wielkie znaczenie dla punktacji mają te „wąsate” giganty. Próbowali, jednak pierwszego dnia powtórzył się scenariusz podobny do tego z poprzedniej edycji. Nasi chłopcy znajdowali głównie sandacze. W ciągu kilku godzin udało się złowić pięć sztuk, a wszystkie miały około metra długości. Pozwoliło to zająć mocną czwartą pozycję, co było dobrą bazą wyjściową przed drugim dniem zmagań. Po sobotniej rywalizacji liderami byli Paweł Sielski i Filip Biskupski. Kluczowe punkty zapewnił im zwłaszcza sum o długości 239 centymetrów.

Jakub i Maciek do niedzielnego łowienia przystąpili – jak sami to określają – „nabuzowani”. Skoncentrowani wypłynęli na akwen słynący z sąsiedztwa Elektrowni Rybnik, której zrzuty wód chłodzących powodują wyższą temperaturę zbiornika, co z kolei sprzyja wzrostowi ryb. Dość szybko na ich haczyku zameldował się szczupak mierzący 106 centymetrów, co było dobrym prognostykiem.
Niedługo później na końcu zestawu pojawił się prawdziwy rybnicki potwór. Tak, był to wielki sum. Radość chłopaków szybko jednak zmąciła świadomość, że na multiplikatorze mieli założoną plecionkę 0,25 mm przeznaczoną raczej do połowu szczupaków, a więc teoretycznie zbyt słabą na tak ogromną rybę. Nie poddali się jednak i rozpoczęli walkę o swojego pierwszego giganta.
Sytuację mógł uratować tylko Maciek. Wie, jak dobrze holować rybę i operować silnikiem łodzi. Żeby utrzymać tego suma, trzeba było być bardzo delikatnym. Maciek dowiózł.
– opowiada Kuba.
Hol suma trwał niemal półtorej godziny i wymagał pełnej współpracy oraz zaufania między członkami załogi. Po tej długiej walce Kuba w końcu chwycił rybę.
Kiedy złapałem go za dolną wargę, wiedziałem, że jest już nasz. Po takiej współpracy człowieka rozpiera duma.
– dodaje.

Półtoragodzinna walka z sumem mierzącym 235 centymetrów zabrała naszej drużynie sporo czasu i tego dnia nie udało się już złowić kolejnej punktowanej ryby, choć było blisko złapania metrowego sandacza, mogącego jeszcze sporo namieszać w punktacji. Sandacz jednak się nie dał, a reszta już jest historią. Mimo to zawodnicy utrzymali świetną czwartą pozycję. Przypomnijmy, że w zawodach wystartowało 60 ekip z całej Polski, jak i zagranicy. Puchar Mikado zdobyła ekipa MRM, czyli ta sama, która była pierwsza po sobotnich zmaganiach. Największą rybę natomiast, złapał holenderski duet Kevin Cremers i Oliver Schafer. Był to sum mierzący 279 centymetrów.
Natomiast nasze chłopaki po raz kolejny potwierdzili, że należą obecnie do krajowej czołówki – dwa tak dobre starty w Pucharze Mikado nie mogą być przypadkiem. O kolejnych wędkarskich wojażach Kuby i Maćka postaramy się informować Was na bieżąco.
OR
A jeśli chcecie poobserwować nowoczesne wędkarstwo, nauczyć się napływać ryby i korzystać z technologii live – śledźcie Maćka Drozdowskiego na Facebooku.




