SOKÓŁ DALEJ NA ZWYCIĘSKIEJ ŚCIEŻCE

Sokół nie zwalnia tempa. Sobotni wyjazd do Warszawy nie był łatwym meczem dla ostródzian. Ursus Warszawa przez większość meczu był równorzędnym rywalem, ale determinacja Sokoła okazała się być kluczowa.
Karol Szweda po raz kolejny postawił na tę samą jedenastkę jak tydzień temu w Ostródzie. Żelazny skład jak na razie się sprawdza, więc brak rotacji w składzie jest zrozumiały

Tabela III ligi. Kliknij by powiększyć.

Od pierwszych minut spotkania było widać werwę w poczynaniach Sokoła. W pierwszych minutach próbowali zaskoczyć bramkarza gospodarzy Michał Jankowski i Łukasz Suchocki. Delikatna przewaga Sokoła utrzymywała się przez pierwsze minuty, po tym czasie karta się odwróciła. Ursus zaczął trzymać piłkę na połowie Sokoła dłużej. W 19 minucie dobra postawa Warszawian opłaciła się. Po krótkiej wymianie piłki, uderzeniem z bliska, Krzysztof Pikus pokonał Kotkowskiego. Utrata bramki podziałała w sposób ”pozytywny” na ”Trójkolorowych”, którzy rzucili się do odrabiania strat. Dzięki intensywnemu pressingowi jeszcze przed przerwą Sokołowi udało się  wyjść na prowadzenie. Po pół godzinie gry piękne dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Adrian Pluta, który soczyście uderzył głową i piłka odbijając się od słupka. Kilka minut później Sokół podwyższył.  Dobrze dryblujący Michał Jankowski został sfaulowany w polu karnym. Do jedenastki podszedł Robert Hirsz i zdobył swoje jedenaste trafienie w sezonie. W pierwszej połowie zaimponowała reakcja Sokoła na straconą bramkę. Świetny mecz grał Jankowski, który swoimi akcjami ”męczył” flanki Ursusa. Również para pomocników – Danilczyk, Słowicki miała za sobą dobre zawody, zwłaszcza w defensywie.

W drugiej połowie Ursus umiarkowanie atakował, był groźny głównie dośrodkowując z bocznych sektorów boiska. Taki styl gry dał się wykazać Kotkowkiemu. Z kolei w Sokole szczęścia próbowali groźnymi strzałami Słowicki i Jankowski. W 69 minucie Wróblewski miał interwencje meczu, wybijając piłkę z linii bramkowej. Kilka minut później wykazał się Kotkowski, który wybił bardzo groźny strzał. Ursus się starał, tego nie można było Warszawiakom odmówić. Kluczowy dla utrzymania zwycięskiego rezultatu był monolit w defensywie Sokoła. Cała linia defensywy grała bardzo dobrze, będąc wspomagana przez Słowickiego i Danilczyka.

Sobotnia wygrana była dziewiątym meczem bez porażki w wykonaniu Sokoła. Również po raz pierwszy w tym w sezonie ostródzianie znaleźli się w górnej części tabeli.

Ursus Warszawa – Sokół Ostróda (1:2)

1:0 – Pikus (19), 1:1 – Pluta (32), 1:2 – Hirsz (34 k)

Sokół: Kotkowski, Wróblewski, Pluta, Mykytyn, Korzeniewski, Danilczyk, Słowicki (73 Dmowski), Jankowski (83 Nowiński), Szczepański (60 Pączko), Hirsz (60 Śledź), Suchocki

foto:Ursus

Dodaj komentarz

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.