#WCZORAJ GRALI – CZĘŚĆ 15

Tak jak u nas tradycją stało się nie wyjście z grupy na Mundialu, tak Meksykanie tradycyjnie zadowalają się 1/8 tych elitarnych rozgrywek. Japończycy potrafili przyjąć pokutę za „fair-play” w meczu z Polską. Sędzia z Senegalu pokazał, że nie będzie im w tym pomagał. Neymar zebrał żniwa swojego pajacowania… Taki to był mundialowy dzień.

Kiedy Meksyk wjedzie za ostro…

Ale ci Meksykańcy są denerwujący. Nie wiem o co z nimi chodzi, że zawsze jak jest kluczowe podanie, albo fajna sytuacja do strzału, to oni i tak to skopią. Fajnie się ich ogląda, ale tylko do momentu, aż dostaną się w okolicę pola karnego przeciwnika. Brazylia w sumie nadal nie pokazała niczego niesamowitego, niczego takiego co mogłoby zapadać głęboko w pamięci. Sorry, jest coś… To gra… Gra aktorska Neymara! Nie można mu odmówić talentu, ale ciężko wyjść nim z cienia tych swoich akrobacji po byle kontakcie z przeciwnikiem. Te komediowe zwijanie się na ziemi, jak gdyby mu ktoś połamał nogi, poza negatywnym spojrzeniem widzów, ma jeszcze jeden istotny aspekt- opinie arbitrów. Sędzia widząc ten kłębek śmiechu, który tarza się po ziemi, patrzy z politowaniem i przykładem niech będzie chamskie zachowanie Layuna. Gdyby tak Layun nadepnął np. Paulinho, to dostałby pewnie czerwoną kartkę, ale że to chodziło o Neymara, to sędzia sobie pomyślał: „ach, znowu ta ci…ta symuluje”… Nawet jak przyjdzie do oceny jego pracy, to nie będzie miał problemu z wytłumaczeniem się z tej sytuacji, bo każdy wie, że Neymar nie wie, że jest VAR i woli tańczyć ten połamany breacdance na murawie. W jednej na sto sytuacji, on po prostu odgrywa żenujący teatr symulacji i w każdej z tych sytuacji, sędzia najpierw weźmie pod uwagę jego ściemnianie. Gwiazda piłki i Mundialu, a miał na nim więcej fryzur niż bramek, i asyst. Wracając do spraw boiskowych. Miał to być pokaz zabawy, radosnego futbolu, a wyglądało to tak, jakby Panowie z depresją wzięli xanax i zaczęli kopać piłkę. Kibicowałem Meksykanom, naprawdę, podbili moje serducho tym, że było widać w ich grze dużą frajdę, ale niestety przysłonili to swoją nieudolnością. Brazylia, jak to Brazylia, mocna ekipa i nawet pomijając te aktorskie zagrywki, to po protu z każdą minutą mieli co raz większą kontrolę ostatecznie udokumentowali to dwoma trafieniami, gdzie nasz kochany symulancik strzelił i asystował. A mogli przed meczem iść na basen, przed Niemcami pomogło…

Brazylia 2:0 Meksyk

(Neymar jr 51′,  Roberto Firmino 88′)

Gdy trener zapomni zmienić taktykę po meczu z Polską…

W Japonii ponoć nadal się śmieją z nas, że mówiliśmy o tym, jaką to mamy słabą grupę. Podobno śmieją się też globalnie z tych, którzy woleli mieć tutaj Senegal… W sumie mieli w postaci arbitra, który pokazał, że jest profesjonalistą i nie można się do niego o nic przyczepić. W końcu tak: postronni widzieli, że był postronny, a w Senegalu widzieli Japonię, która przegrała. Owce całe i wilk syty. Kiedyś, kiedyś, jeszcze jak byłem młodzikiem, który oglądał cartoon network, to była taka bajka „Samuraj Jack”, gdzie walczył z takim diabłem o imieniu Aku. No to mieliśmy wczoraj podobne starcie Japończyków „samuraje” vs Belgowie „czerwone diabły”. Jedna rzecz tylko uległa zmianie, ci dobrze byli źli, a ci źli dobrzy i to ci wstępnie źli na końcu wygrali. Chyba dobrze? Trochę to takie pomieszane, ale to moje pierwsze skojarzenie. Za te podłe dla oka 10 minut z Polakami i te najbardziej ironiczne fair-play na Świecie, każdy życzył im srogich bęcków! Los był jednak bardziej łaskawy i wymierzył o wiele słodszą zemstę. W momencie, gdy pierwsza połowa nie przyniosła bramkowego żniwa, człowiek jeszcze bardziej zacierał ręce na to, co te belgijskie złote pokolenie zrobi po przerwie. I co?I szybkie 0:2!!! Naprawdę, 0:2, Japonia na prowadzeniu. Bronili się dzielnie, aż udało im się wcisnąć dwa gole, poza tym nienagannej urody. To już nie byłaby tylko sensacja, to byłby knebel w pysk każdego fana piłki, który im złorzeczył po tych magicznych 10 minutach z Polską. Belgijski trener miał nosa do zmian. Japoński niekoniecznie. Po tyle nauczkach turniejowych, w końcu Belgia zachwyciła nas w meczu, a nie przed. W końcu te gwiazdy pokazały jakiś blask. Trener Akira, niepotrzebnie włączył taktykę: graj pod niski pressing. Pewnie niektórzy z Kraju kwitnącej wiśni zastanawiają się, jak to możliwe, że przegrali i nie awansują. Z resztą bramka na 1:2 jest iście niesamowitą kpiną z Japońskiego bramkarza. Myślę, że tylko on i De Gea mogli wpuścić taką świecę… 5 minut później… Padł remis! Znowu wszystko zaczęło się od nowa, a samuraje marzyli o dogrywce. Już w samej końcówce spotkania, mogli jednak doprowadzić do wygrania i tutaj znowu uśmiechnął się los, ale ten los z kategorii „sprawiedliwości stała się zadość”. Ostatnia akcja spotkania, Belgowie wychodzą z kontrą i… I Japonio możesz się żegnać! Trzeba przyznać, że pożegnanie wyszło im genialnie, przez co odzyskali honor i sympatię. Po meczu wysprzątali całą swoją szatnię i zostawili kartkę z podziękowaniami w języku Rosyjskim- niech inni się uczą!

Belgia 3:2 Japonia

(Genki Haraguchi 48′, Takashi Inui 52′, Jan Vertonghen 69′, Marouane Fellaini74′, Nacer Chadli 90+4′)

Tego dnia los był łaskawy dla wszystkich. Meksyk mógł tradycyjnie odpaść w 1/8, Brazylia mogła ograć kogoś, kto ograł Niemców, więc tak jakby też ich ograli, Belgowie odrobili lekcję własnej historii i wyciągnęli wnioski, a Japończycy dostali to na co zasłużyli po potyczce z nami. Piłka nożna, to piękny sport, piękny jak akrobacje Neymara!

Damian Łusiak

Dodaj komentarz

*

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.