SEBASTIAN RADZIMIŃSKI Z OSTRÓDY Z HISTORIĄ RODZINNĄ W OGÓLNOPOLSKIEJ PRASIE

SEBASTIAN RADZIMIŃSKI Z OSTRÓDY Z HISTORIĄ RODZINNĄ W OGÓLNOPOLSKIEJ PRASIE

„Ludzie istnieją dopóki o nich pamiętamy” – to zdanie jest prawdą, a często podkreśla to Sebastian Radzimiński, 18-letni uczeń ostródzkiego Ekonomika.

Sebastiana nie trzeba chyba nikomu przedstawiać w naszym mieście. Jest to iście kreatywna i aktywna lokalna postać. Wielu z nas kojarzy go ze Stowarzyszenia Inicjatyw Możliwych RzeczJasna, ale Sebastian ma na swoim koncie jeszcze wiele innych osiągnięć: chętnie wspomaga społeczne akcje, działa jako wolontariusz (WOŚP), popiera lokalne akcje proekologiczne (Strajk dla klimatu), jest aktywnym „konkursomaniakiem” (w ubiegłym roku był finalistą lub laureatem 7 ogólnopolskich konkursów).

Jak to się stało, że historia rodzina ostródzianina została opisana w ogólnopolskim czasopiśmie?

Sebastian interesuje się dziennikarstwem i genealogią. Aktywnie działa na grupach tematycznych z tym związanych w social mediach.  Mój prapradziadek – Jan Wasilewicz i ojciec Stefanii – Julian, byli braćmi. Od zawsze o Stefanii wspominano na rodzinnych uroczystościach. Urodziła się w tym samym domu, co moja babcia – w Wierzchowni – dodaje Sebastian. Tak opisywał swoją ciekawą historię w internecie, i w ten sposób zauważyła go dziennikarka czasopisma Dobry Tydzień. Skontaktowała się z nim i umówiła na wywiad. Wywiad ukazał się w wydaniu Nr 14 (337), w dniu 6 kwietnia 2021.

Kiedy rozpoczęły się szczegółowe poszukiwania  historii rodziny?

1 maja 2020 Sebastian wraz z kuzynką rozpoczął projekt „Drzewo Genealogiczne mojej rodziny”. Jak sam dodaje: Trzeba było zająć się czymś w wolnym chwilach w czasie pandemii. Wiedziałem, że w moim drzewie genealogicznym znajduje się sławna (Stanisława Walasiewiczówna)*klik za wikipedią*  postać, więc tym bardziej motywacja była spora, by dotrzeć do bardziej szczegółowych informacji na jej temat.

Jak wyglądało pozyskiwanie informacji o historii rodziny?

 od lewej - babcia Maria Kostros, mama - Marzena Radzimińska, prababcia - Kazimiera Walasiewicz i Sebastian Radzimiński
od lewej – babcia Maria Kostros, mama – Marzena Radzimińska, prababcia – Kazimiera Walasiewicz i Sebastian Radzimiński

Na początku Sebastian opierał się na tym co sam wiedział z rodzinnych opowieści. Wysłuchał wiedzy, jaką aktualnie jego rodzina miała na temat Stanisławy Walasiewiczówny. Następnie z pomocą przyszła im technologia. Wykorzystali internetową aplikację, do której wpisywali członków swojej rodziny i z której pozyskiwali cenne wskazówki, gdzie dalej szukać (internetowe archiwa). Postanowiliśmy wybrać się do mojej prababci, która we wrześniu tego roku będzie obchodziła setne urodziny. Ona bardzo dużo pamięta o swojej rodzinie i o rodzinie męża. Prababcia opowiadała historię rodziny ze szczegółami. Wszystko sobie notowałem – dodaje prawnuczek Sebastian.

 

Polska krew płynęła w żyłach Stanisławy

Stanisława Walasiewiczówna urodziła się w roku 1911 w Wierzchowni (obecne Województwo Kujawsko – Pomorskie). Jej rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, gdy ta miała zaledwie 3 miesiące. W Stanach używała nazwiska Stella Walsh. Stanisława nigdy nie zapomniała o swoim pochodzeniu. Była dumna ze swoich korzeni i nigdy się ich nie wyparła.

W 28. roku startowałam w Mistrzostwach Ameryki, w których była wybrana drużyna do reprezentacji Ameryki w Amsterdamie. Byłam przyjęta do drużyny sztafetowej 4×100 m pań, ale gdy sędziowie sprawdzili zgłoszenia, a w zgłoszeniu trzeba było zaznaczyć, gdzie się zawodnik albo zawodniczka urodziła, więc ja podpisałam – urodziłam się w Polsce, tak, jak było – i właśnie dlatego, że się urodziłam w Polsce, nie byłam przyjęta do drużyny amerykańskiej i nie pojechałam do Amsterdamu. Więc gdy nadeszła już następna olimpiada, w trzydziestym drugim roku, ja to zapamiętałam i to była jedna z przyczyn, że gdy miałam zdecydować, w jakich barwach będę startowała, zdecydowałam się ostatecznie startować w barwach Polski – opowiadała.
Ciekawostką jest to, że Walasiewiczówna nie chciała przyjąć obywatelstwa amerykańskiego. Podobno na dwa dni przed możliwością przyjęcia obywatelstwa, o co bardzo zabiegała Amerykańska Fedreacja Lekoatletyczna, (która była pewna medalu Walasiewicz) rząd II Rzeczpospolitej zaproponował jej prace w Polsce i powrót do kraju. Stanisława się zgodziła i wystąpiła jako reprezentantka Polski zdobywając złoto w biegu na 100 metrów z wynikiem 11,9 s. Było to bardzo nie w smak Amerykanom podobno podczas jej startu na Igrzyskach w Los Angeles amerykańska publiczność nie uhonorowała jej nawet jednym oklaskiem.

Ciekawostka

Sebastian już od roku 2009 zaczął interesować się postacią Stanisławy Walasiewiczówny. W internecie znalazł sporo informacji na jej temat. Powstała książka o Stanisławie Walasiewiczównie napisana przez Sheldona Adelsona, która została opublikowana w USA.  Sebastian także znalazł i skontaktował się z amerykańskim archiwum, które prowadzą siostry zakonne. Obiecały na przestrzeni kilkunastu dni przesłać mu materiały na temat Stanisławy Walasiewiczówny.

Kilka lat temu w USA powstał film dokumentalny o Stanisławie. Jego trailer możemy zobaczyć poniżej:

 

 

Tu jeszcze link do amerykańskiej strony www poświęconej znakomitej polskiej lekkoatletki: —> klik

A tu fanpage na FB o Stefanii, prowadzony przez Sebastiana Radzimińskiego —> klik

 

Przypomnijmy

Stanisława Walasiewicz właśc. Stefania Walasiewicz (ur. 3 kwietnia 1911 w Wierzchowni, zm. 4 grudnia 1980 w Cleveland) – polska interpłciowa lekkoatletka startująca w biegach sprinterskich i skoku w dal, mistrzyni olimpijska, wielokrotna rekordzistka świata. Walasiewicz zginęła 4 grudnia 1980 w czasie napadu na sklep, została śmiertelnie postrzelona przez napastnika.

 

 

Źródło: audycja z cyklu „Z Ziemi Polskiej” /Kamil Biały/FB Stanisława Walasiewiczówna/Stella Walsh/wikipedia/red.

Dodaj komentarz

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.